Polish (Poland)English (United Kingdom)

Miśkowy Sklep

max31



próba literacka...
2009.11.27 23:26:53

23:47, spóźnił się dwie minuty. Pozostało  czekać prawie pół godziny na następny autobus. Noc mroźna, późny październik. Na dworcu nie było tak jak w weekendy tłumów pijanych wracających po imprezie do domu.  Spokojna , środowa noc.  Na ławce siedziała dziewczyna, sądząc po stroju amatorka dyskoteki.  Jakaś para sprawdzała rozkład jazdy starając się rozwikłać z którego przystanku odjeżdża ich autobus. Co pewien czas wchodził lub wychodził  ktoś z gmachu dworca.

Postanowił przejść się kawałek w stronę galerii żeby zabić trochę czasu. Założył słuchawki, zapalił papierosa.  No jeszcze dwadzieścia minut i już będzie w domu, w łóżku- pomyślał. Te parę piw wypitych w pubie już prawie z niego wyparowało. Poznał go w Internecie, umówili się. Niestety choć on był w jego wieku jakoś nie przypadł mu do gustu przynajmniej w kwestii wyglądu. Marcin szukał kogoś bardziej doświadczonego, starszego. Dlatego ta noc , jak się wydawało, już się kończyła.

Szedł małym parkiem jaki dzieli dworzec  i galerię handlową. Pomarańczowe światło latarni  przebijało się przez resztki liści jakie jeszcze pozostały na drzewach. Chłód i lekko wchodzący kac. Dobrze chociaż że nie pada.  Z oddali widać już było światło wystaw sklepowych. Minął kogoś idącego w stronę dworca.  Po chwili był już przy szybach wystawowych.  Manekiny w manierycznych pozach, promocja, zniżka, wyprzedaż,  50% taniej. Oglądał przystając od czasy do czasu. W słuchawkach radiowy spiker zapowiedział 24:00 i wiadomości. No to jeszcze kawałek w tamtą stronę i wracam. Zatrzymawszy się po raz kolejny przed jedną z krzyczących ofert  usłyszał, że ktoś stoi za nim i coś do niego mówi. Lekko przestraszony odwrócił się i zdjął słuchawki.  

-Masz papierosa? Stał przed nim facet koło 40-tki. Marcin  wyciągnął paczkę i poczęstował. 

-O kurwa lajty, zapalił papierosa wpatrując się wnikliwie w Marcina. Wyglądał na robotnika lub ochroniarza z supermarketu.

Ubrany w czarną skórę z napisem  „ …” na plecach. Zza kołnierza kurtki wystawała biała koszula. Z lekko rozpiętej pod szyją koszuli wystawały czarne gęste włosy . Spodnie szare garniturowe lekko połyskiwały od znoszenia. Trwale wygnieciony materiał w okolicy pachwin zapewne od podciągania nogawek spodni,  żeby kolana nie wypychały kiedy siada. Pomiędzy zagnieceniami wybrzuszenie. Opięty na jajach szary materiał utrzymywał z ledwością pokaźną zawartość.  Napięte w okolicach krocza i tyłka spodnie opadały bardziej swobodnie na buty rozmiar  46.

Zaraz mam autobus- powiedział Marcin chowając paczkę papierosów.  Zaczął iść w stronę dworca ale tamten idąc tuż za nim chwycił go za ramie. Marcin poczuł silny uścisk na swoim ramieniu, uścisk  dużej owłosionej dłoni z grubą srebrną bransoletą.

Gdzie, czekaj, czekaj. Szarpnął za kurtkę. Czekaj, która godzina?

Dwunasta, musze iść bo nie zdążę- odparł lekko łamiącym się głosem Marcin, lecz ta łapa ciągle go mocno trzymała.

Marcin może nie był zbyt wysportowany, pewnie gdyby udało mu się wydostać z żelaznego uścisku zdołałby uciec. Był raczej przeciętnej budowy , jak typowy student. A jak to student więcej wydawał na piwo niż na jedzenie. W każdym razie opór fizyczny nie bardzo miał sens. Facet mierzył jakieś metr dziewięćdziesiąt wzrostu, w barach szeroki, lekki brzuch opinała skórzana kurtka. Wyglądał na takiego, którego natura obdarzyła masywną budową ciała i sam nie musiał  za bardzo dbać o tężyznę fizyczną.

No chodź, nie bój się- powiedział żeby uspokoić Marcina. Niestety w takich chwilach strach zamiast działać mobilizująca paraliżuje. Marcin poczuł się tak jakby opadł z sił. Już stanęła mu przed oczami wizja tego, że zostanie pobity i okradziony, a może coś gorszego.

Chodź kurwa- powtórzył. Ciągle mocno trzymając Marcina za rękę z kieszeni kurtki wyciągnął paralizator. Stój spokojnie bo jak ci tym przypierdole…

Z oddali zaczęły dobiegać głośne odgłosy ludzi spieszących się na nocny, Marcin już próbował coś krzyknąć, jakoś się wyrwać  ale tamten przystawił mu paralizator do rozporka –tylko słowo a jaja ci upiekę. Szybko zaprowadził  go w boczne przejście między budynkami. W półmroku przycisnął go do siebie i złapał za włosy.

Zamknij ryj szepnął. Marcin poczuł zapach alkoholu i wody kolońskiej Brutal.

Gdy wesołe towarzystwo przeszło, facet wyprowadził Marcina na chodnik wzdłuż okien wystawowych. Marcin przyjrzał się jego twarzy. Lekko śniada cera, łysiejący ostrzyżony na krótko. Czarne już lekko siwiejące wąsy które Marcin poczuł gdy tamten przycisnął go do siebie w zaułku. Szorstki zarost  i ten zapach wody kolońskiej Brutal. Spod szerokich brwi patrzył na niego groźnie, lekko podpity, stanowczy. Wyglądał jak napalony kierowca tira.

No to teraz pójdziemy –powiedział uśmiechając się szelmowsko drapiąc się jednocześnie po jajach. Kazał Marcinowi iść obok siebie lekko w przedzie .  Jeszcze raz przypomniał mu o paralizatorze i że wszelkie próby ucieczki są daremne. Szli jakieś dwieście metrów, parę razy skręcając aż doszli na tyły galerii.  Tu były drzwi do kanciapy ochroniarzy z napisem security i orłem w logo. Facet zapukał, po chwili ktoś otworzył drzwi. Ciemna postawna sylwetka ukazała się na tle jasnego pomieszczenia.

Daj go tu- powiedział niski ale wyraźnie młodszy głos z wnętrza łapiąc jednocześnie Marcina za przedramię. Gdy oczy Marcina przywykły do jasności zobaczył pomieszczenie trzy na cztery metry, ściany białe, metalowe szafki w rogu pokoju. Na stoliku turystyczny telewizorek. Na ścianie znak „zakaz palenia” mimo to w pokoju czuć było zapach papierosów.  

Marcina posadzili na krześle przy ścianie. Ten młodszy ubrany był w mundur ochroniarza. Miał jakieś  trzydzieści -trzydzieści pięć  lat. Ogolony na łyso, przypakowany nawet przesadnie wyraźnie po sterydach. Biała koszula  z firmowym logo z orłem opinała się na nabrzmiałym cielsku wyraźnie wżynając się pod pachami. Usiadł na krześle okrakiem. Czarne spodnie napięły się uwydatniając między nogami  duże zgrubienie. Też bransoleta, na grubym karku łańcuch błysnął spod lekko rozpiętej koszuli.  Patrzył się na Marcina chwilę.

Co się kurwa gapisz, pozwoliłem? To jak najpierw chcesz- zwrócił się do tamtego-  w gębe czy w dupę? Jak będziesz grzeczny to nic ci się nie stanie- powiedział widząc jak Marcin  odwraca wzrok.  Facet z wąsem zdjął kurtkę, ciasno spięty pasek mocno utrzymywał koszulę wkasaną w szare spodnie. W tym świetle widać było jak  na spodniach rysuje się  regularna linia slipek i nieregularna wkasanej koszuli.  Podszedł do Marcina którego głowa była na wysokości rozporka wąsacza.

Stał przed nim prawdziwy misiek, Marcin zrozumiał o co im chodzi. Nagle przerażenie zmieniło się w rosnące podniecenie.

Położył rękę na jego  głowie i przycisnął twarz do ciepłych nabrzmiałych spodni. No kurwa pokaż co potrafisz –powiedział przyciszonym grubym głosem.  Wąsacz chwycił go za włosy i postawił na równe nogi. Przyciskając całym ciałem  do ściany brutalnie chwycił z gardło i zacisnął wielką łapę. Nie rozumiesz  chuju jeszcze po co tu jesteś-mówił przy samej twarzy Marcina drapiąc go po twarzy szorstkimi wąsami- nauczę cię jak obsługiwać fiuta!

Młodszy byczek się zaśmiał- ni chuja jak wpierdol dzisiej dostanie. Podszedł do Marcina, złapał za jaja i mocno ścisnął. Poczuł  jak Marcinowi staje. No widzę, że lubisz ten sport- powiedział. Marcin był teraz przyciskany do ściany przez dwóch napalonych miśków.

No jak będziesz współpracował- Marcin kiwnął głową. Młodszy byczek walnął go lekko w głowę, odchodząc poprawił sobie jaja. Widać już było, że był bardzo napalony a testosteron w nim kipiał.

Rozpiął rozporek, usiadł na krześle . Splunął na rękę w którą wziął wielkiego kutasa.  Ledwo obejmował grubą pałę w dłoni. Przesuwając ręką wzdłuż kutasa przyglądał się Marcinowi  jak zabiera się za interes wąsacza.

Przed Marcinem stał w rozkroku napalony facet. Marcin już klęczał. Przed oczyma miał gigantyczne wybrzuszenie, rozporek z ledwością utrzymywał torpedę.  Wąsacz pouczył Marcina. Wsadził mu cztery palce do ust. Trzymaj usta tak żeby zakrywały zęby, jak poczuję zęby to wpierdol. Grube owłosione paluchy w ustach doprowadziły Marcina do odruchu wymiotnego . No to trenujemy, nie?!- zwrócił się śmiejąc do młodszego byczka brandzlującego się obok. Rozpiął pasek, spodnie, rozporek. Koszulę podciągnął do góry. Włochaty brzuch pojawił się przed oczami Marcina. Spodnie same opadły, czarne slipki jak nadęty żagiel z ledwością utrzymywały wielkiego gorącego fiuta. Przycisnął twarz Marcina do  gaci i pomasował nią kutasa. Wyjął go. Napletek się zsunął z nabrzmiałej pały. Marcin szeroko otworzył usta, najpierw powoli delikatnie kutas wchodził w usta. Wąsacz dociskał głowę chcąc sprawdzić jak głęboko go wepchnie bez odruchu wymiotnego. Weszło jakieś dwie trzecie.  Na razie nie pchał dalej chcąc potrenować Marcina. 

C. D. N.



Tagi:

Komentarze 28 | Kliknięć: 5507 | Więcej…


 

Online
Brak zalogowanych
Guests: 116
Wsparcie dla serwisu

Komentarze zdjęć:
Miśkowy Sklep