|
AVATAR - pierwsze, drugie i trzecie wrażenia 8 Miesiące, 1 Tydzień temu
|
Ocena: 0
|
|
No ja kochane moje to jestem znokautowany. Przyznam szczerze że nie spodziewałem się takiego widowiska. Mowie oczywiście o wersji 3D. Piszcie o swoich wrażeniach - ja później cos nastukam ;P
|
|
Biggie
Kilka Kłaków
Postów: 15
|
|
|
|
|
Odpowiedź: AVATAR - pierwsze, drugie i trzecie wrażenia 8 Miesiące, 1 Tydzień temu
|
|
|
Ja już po pierwszych 10 minutach wiedziałem, że chcę iść na niego jeszcze raz. A potem było tylko lepiej. Film jest po prostu piękny.
|
|
fucktherulez
|
|
|
|
|
Odpowiedź: AVATAR - pierwsze, drugie i trzecie wrażenia 8 Miesiące, 1 Tydzień temu
|
Ocena: 0
|
|
Ja słyszałem różne mieszane opinie - z jednej strony bardzo widowiskowy, z drugiej fabuła trochę trąci Disney'em. Może się dziś na to wybiorę, to opiszę swoje wrażenia.
|
|
|
|
|
|
|
Odpowiedź: AVATAR - pierwsze, drugie i trzecie wrażenia 8 Miesiące, 1 Tydzień temu
|
|
|
Bo fabuła, to taki Tańczący z Wilkami wystrzelony w przyszłość. Nie jest może wyszukana, ale w końcu to film, w którym liczy się wygląd. No i to 3D, które chyba pierwszy raz jest wykorzystane w pełni, a nie fajny bajer.
|
|
fucktherulez
|
|
|
|
|
Odpowiedź: AVATAR - pierwsze, drugie i trzecie wr 8 Miesiące, 1 Tydzień temu
|
Ocena: 0
|
|
Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że film jest zrobiony z rozmachem i już ma naśladowców (np. reklama telewizorów LED ze zmutowanym kolibrem).
Cała reszta już gdzieś była (np. lewitujące skały z których lecą wodospady - to z Nagrand w WoWie i wiele innych pomysłów też, stworzenia z 'wieloma' odnóżami - to z Ewolucji Reitmana). Klisza na kliszy ale... w Ferrari,
Zaś co do technologii 3D, to... nie lubię oglądać filmów na 15" panoramicznym ekranie.
Całość jest fajnym filmem rozrywkowym. Szkoda, że takim długim.
pzdr.giorno
P.S A teraz Spoiler... Na końcu nie śpiewa Celine Dion.
|
|
giorno
WÄ…saty Misio
Postów: 35
|
|
|
|
|
Odpowiedź: AVATAR - pierwsze, drugie i trzecie wrażenia 8 Miesiące, 1 Tydzień temu
|
Ocena: 0
|
|
Właśnie wróciłem i nie jestem rozczarowany, ale też nie jestem zachwycony. Takie dobre kino familijne. Nieskomplikowane, wyraziste i zarazem płaskie postacie (poza chyba tylko panią główną specjalistką od obcych, ale o tym dalej), fabuła konwencjonalna, disney'owska, taka jak przystało w typowym kinie familijnym. Było jednak kilka zgrzytów.
[Spoilery]
Rozdrażniło mnie jednak ogólne przesłanie potępiające myśl naukową i sławiące powrót do korzeni (ostatnio bardzo modne). Jego przykładem może być postać wspomnianej wyżej badaczki, która z aroganckiej baby, która zjadła wszystkie rozumy przeistacza się (dzięki dogłębnemu poznaniu dóbr życia tubylczego) nie tylko w sympatyczną postać, ale też pod koniec odrzuca naukę na rzecz wiary (ale, jako że nawrócenie na ostatnią chwilę nie działa aż tak dobrze jak wiara przez całe życie, to coż...). Podobnie było w innych miejscach. Po początkowej masakrze piesków, główna bohaterka zaczęła bardzo żałować za ten grzech. I żadnych konsekwencji w ostatecznym rozrachunku nie było. Poza łagodzeniem brutalnej sceny i rozgrzeszaniem pary bohaterów przemknęło się też tędy to, że generalnie można czerpać z natury (bynajmniej nie za dużo) - szanując ją. Nie robili tego obcy ludzie, dlatego ostatecznie dostało im się po głowie (w dodatku od samej Matki Ziemi). Poza tym to film jest niezwykle widowiskowy, bardzo ładny i dopracowany. Muzycznie mocno konwencjonalny. Byłem na wersji 3D i być może dlatego, że jestem okularnikiem czasem bolały mnie oczy i przestawałem łapać ostrość.
|
|
|
|
|
|
|