Polish (Poland)English (United Kingdom)


Witaj, Gość
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj.    Zapomniałeś hasła?

Podrywanie Stylu na BBC PRIME
(1 przegląda) (1) Gość
Idź na dółStrona: 1
TEMAT: Podrywanie Stylu na BBC PRIME
#95
Podrywanie Stylu na BBC PRIME 14 Lata, 5 Miesiące temu Ocena: 0
W przypływie nieuchronnej potrzeby marnowania czasu prztyknąłem wczoraj o 19.00 kanał BBC Prime i... natrafiłem na "poradnictwo randkowe", którego bohaterem okazal się tym

razem dwudziestoparoletni zapyziały, oczywiście szczupły (według własnych kompleksow - zbyt cherlawy) gej z angielskiej prowincji. Z przytomności umysłu nawet nagrałem sobie większą

część tego programu, ale nawet nie musiałem odtwarzać go ponownie, żeby nabrać ostatecznie negatywnego stosunku do jego treści.

Idea programu - coś na kształt programów "zrób to

sam", albo poradników kulinarnych - za pomocą TROJGA ekspertów (mowa ciała, garderoba, wysławianie) delikwent nasz poddał się metamorfozie z zestresowanego nauczyciela w zabawnego

podrywacza i oczywiście na końcu programu (godzinnego!) znalazł przystojnego partnera.

Wystarczyło tylko:
- zostać umówionym na z góry nieudaną randkę - nagrywaną - która

odsłoniła przed bohaterem całą jego nieudolność
- zmienić garderobę na nieco mniej garniturową, dołączyć trochę gejowskiej biżuterii i zmnienić fryzurę (z krótkiej na krótką -

wymodelowaną)
- wziąć udział w radiowej debacie o homofobii i nauczyć się nad sobą panować, gdy w końcu w ogóle odważyło się coś powiedzieć
- pójść na lekcję tekwon-do, aby

odreagować stres
- wraz z przezabawną ekspertką nauczyć się PODRYWAĆ (cruising! nie wiem, czy istnieje polski odpowiednik) facetów na chodniku (raz, dwa, trzy - obracamy się)
-

wysłuchać jeszcze setek innych rad i przestróg...

...by osiągnąć sukces z poznanym przez internet (!) amerykaninem (a był to brytyjczyk z krwi i kości policzkowych)!



Niestety, po skonsumowaniu tej autentycznej rozrywki (i nostalgii - no cóż, łezka się w oku kręci, gdy pomyśleć, dlaczego w naszych telewizjach nie ma takich programów w trakcie

dobranocki!)...

POMYŚLAŁEM O SZCZĘŚCIU I POCZUŁEM STRACH.
BO GDYBY TYLKO O TO W ŻYCIU SZŁO,
GŁOWA
BYŁA SZCZĘŚLIWA

Tak, to z wiersza

Szymborskiej, w którym bohaterem telewizyjnego eksperymentu jest nie człowiek, ale pies...
z odcietą głową! (rurki aparatu zapewniają, że krew krąży nadal).

A więc ten

sympatyczny skądinąd facet z BBC był tak naprawdę nikim więcej niż obiektem rozrywki. Czy został uszczęśliwiony?
Po swojej metamorfozie nasłuchał się od instuktorów tysięcy

komplementów, został "odstawiony" jak kopciuszek i na dodatek dostał w nagrodę księciunia, który przed kilkoma tygodniami w ogóle nie zwróciłby na niego uwagi... Więc "gdyby tylko

o to w życiu szło...".... ....

Oczywiste, że telewizja pokazała go jako osobowość przeciętną, o typowych romansowych ambicjach, w godzinnym programie pod pełnym napięciem

skomponowano to tak, by wrażenie sukcesu było niepodważalne. Tak więc unikano zadania pytania (a to niby program "ekspercki", tyle że bez psychologa), dlaczego ten człowiek był jaki

był (i - mam nadzieję - dalej jest), i czy poprawienie jego zdolności nawiązywania kontaktów interpersolnalnych może mu się przysłużyć w czymś więcej niż poznaniu faceta, który w końcu

też kryje w sobie nie tylko blichtr filuternych "small talks'".

Pytanie naiwne o tyle, że była to w końcu telewizja a jej podstawową funkcją jest przecież mamienie widowni.

Z drugiej jednak strony nie można ukryć, że wielu gejów, a zwłaszcza nas - chubbies - ma probemy z nawiązywaniem stosunków interpersonalnych, co tylko pogłębia wewnętrzne

dramaty.

Więc co, gdyby któregoś dnia bohaterem takiego programu stał się jeden z nas? (że były tam grubaski hetero we wcześniejszych odcinkach, jestem niemal pewien, w końcu to

temat również trzymający pod napięciem). Czy w ramach nabywania "gaydaru" (ten facet w ogóle tego nie miał, wszystkiego uczyła go kobieta) poradzonoby mu zmianę garderoby... a może

na taką o kilka rozmiarów mniejszą z odpowiednią adnotacją, że i ciało trzeba by zmniejszyć? Eksperci wybrnęliby zapewne z tego problemu, dobierając ciuchy "korygujące" wygląd,

wysyłając delikwenta do studia tatuażu i polecając mu zapuszczenie bródki (o tym wszystkim rozmawialiśmy w sąsiednim temacie)... tylko to oczywiście sedna całego przedsięwzięcia nie

zmienia...

ale za to daje dobrą okazję, by postawić sobie gorzkie pytanie, czy aby
RZECZYWIŚCIE NIE CHODZI WŁASNIE O TO!
O TO - to znaczy nie o "szczęście", ale o ów

blicht - 60 minut na wizji i godziny randkowych spotkań, przy których największą wagę będzie miało PIERWSZE WRAŻENIE (nasz bohater tak ciężko na nie pracował!)...
O TO, czyli o trend

- bródkę goatee, trochę skóry, trochę jeansu i tatuaże, które od biedy można by przecież uznać za stygmaty - autowyrzeczenia, autocynizmu, autoerotyzmu i w końcu pewnie

autoironii.

Nie chcę tutaj urągać na naszą konsumpcyjną epokę - cieszę się, że to właśnie w niej, jako najmniej opresywnej, przyszło mi żyć. Chcę tylko zwrócić uwagę, że powraca

tu odwieczna gombrowiczowska antynomia -

GĘBA (zapyziały nieśmiałek "z zasadami"Mruga -
czy też MASKA (mainstreamowo wystylizowana)

jako alternatywy dla absolutnego

OBŁĘDU?????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

...???...
grubasek
grubasek
Wąsaty Misio
Postów: 42
graphgraph
Nie jest dostępny Kliknij aby zobaczyć profil użytkownika
Administrator zablokował publiczny dostęp do forum.
 
Idź na góręStrona: 1
Moderatorzy: zolnierz
Wsparcie dla serwisu

Komentarze zdjęć:
Miśkowy Sklep